Programuję się od nowa (etap IV)
Po gruntownych przygotowaniu umysłu przychodzi wreszcie czas, kiedy kodujemy go od nowa – na lepsze. Służą do tego afirmacje właściwe. To one, wraz z wdechem, powodują, że nasze życie się zmienia. Czy dzieją się cuda? Nie słyszałam, żeby nagle spadł komuś z nieba wymarzony mercedes. Ale znam jedną osobę, która wzięła udział w loterii (tak od niechcenia, koleżanka ją namówiła) i wygrała wymarzonego mercedesa. Dodam, że od kilku lat modliła się o nowy samochód, bo miała dosyć dojeżdżania do pracy autobusem 2 godziny w jedną stronę. Nie zarabiała wystarczająco dużo, aby uskładać na samochód, kredytu też nie mogła w banku dostać. Ale za to pracowała z afirmacjami uwalniającymi ją od starych przekonań na temat niezasługiwania na pieniądze i szczęście. Samochód wygrała, kiedy kończyła pracę nad swoim programem i pisała: „Ja … zasługuję na wszelki dobrobyt, duchowy i materialny.”
No właśnie, „zasługuję”, „cenię siebie”, „jestem godna”, „jestem wystarczająco wartościowa/mądra”, „jestem w porządku” – to są charakterystyczna wyrażenia dla afirmacji właściwych. Wyrzuciliśmy stary program, wybaczyliśmy sobie i innym, przyznaliśmy sobie prawo do zmiany na lepsze, otworzyliśmy furtkę. Nadszedł wreszcie czas, aby wpuścić szczęście, miłość, radość, dobrobyt, wymarzoną pracę, partnera czy samochód.
Doceniam siebie, dlatego moja praca przynosi mi zaspokojenie wszystkich moich pragnień i potrzeb.
Po uwolnieniu się od niskiego poczucia własnej wartości, wybaczeniu rodzicom, uświadomieniu sobie, że jesteś niepowtarzalną jednostką i że potrafisz godnie żyć, a wszystkie błędy, które w życiu popełniłaś dostarczyły ci nieocenionej wiedzy o sobie samej, przyszedł czas na spełnienie, uspokojenie i bezpieczeństwo finansowe.
Cenię siebie jako człowieka.
Barbara, która marzyła o pedagogice specjalnej, ale została prawnikiem, pod naciskiem rodziców. Przeszła depresję.
Jestem wystarczająco wartościowa taka jaka jestem, we wszystkim co robię.
To też jest afirmacja dla Barbary.
Jestem w porządku wobec rodziców realizując swoje marzenia.
Afirmacja dla Marzeny, która zrezygnowała z kariery w nieruchomościach i wróciła na wieś do rodziców. Ma jej dać siłę do kontynuacji kariery i radość ze spełnionych marzeń.
Jestem godny, aby żyć w szczęśliwym związku.
Tą afirmacje poleciłabym Adamowi, który po odejściu żony szuka szczęścia w ramionach innych kobiet.
Moje cele realizują się (bez wysiłku i z łatwością).
Grzegorz, którego rodzice trzymali pod kloszem i wszystko za niego załatwiali. Kiedy już przejdzie etap uwolnienia od bezradności i bezsilności, wybaczy rodzicom, że wychowali go na „ofiarę losu”, uświadomi sobie, że sam własnymi siłami jest w stanie pokierować swoim życiem, w końcu będzie mógł powiedzieć też, że jego cele realizują się bez wysiłku.
To dla mnie w porządku kochać i korzystać z darów miłości.
Krzysztof, 34 lata, rozwiedziony, roczna córeczka. Była żona oskarża go o rozpad małżeństwa z powodu jego oziębłości i braku wrażliwości. Krzysztof wychowywał się w domu dziecka. Ma same przykre wspomnienia, które jednoznacznie kojarzą mu się z lodem, przejmującym i paraliżującym zimnem.
To dla mnie w porządku zarabiać i posiadać pieniądze.
Ewa, 46 lat. W rodzinnym domu wiecznie brakowało pieniędzy, było mnóstwo długów. Poza tym rodzice w wychowaniu kładli nacisk na naukę. Mówili, że pieniądze łatwo ukraść, stracić, ale tego co się ma w głowie nikt nie odbierze. To jej najwyższy kapitał, najlepsza inwestycja. A powszechnie wiadomo, że naukowcy i nauczyciele nie zarabiają dużo. Zarabiają tylko ci, co kombinują i niekoniecznie zdali maturę.
To dla mnie w porządku być innym niż pozostali.
Jarek, 33 lata, kasjer. Od urodzenia jąka się. W szkole dzieci wyśmiewały się z niego. Dzisiaj, obsługując klienta, zauważa, że ten dziwnie mu się przygląda. To go denerwuje i jeszcze bardziej się zacina. Ma poczucie, że jest gorszy od innych.
To dla mnie w porządku decydować o swoim życiu.
Idealna afirmacja dla Grzegorza, a także dla Marzeny.
To dla mnie w porządku zarabiać więcej niż moi rodzice.
Sylwia, 30 lat, jej ojciec był listonoszem, mama salową, ona jest naczelnikiem wydziału w banku. Zarabia kilka razy więcej niż jej rodzice. Wstydzi się przyznać rodzicom, ile naprawdę wynosi jej pensja. Ciągle przywozi rodzicom prezenty, jakby chciała odkupić swoją winę. Pieniądze odkłada, nie wydaje, żyje bardzo skromnie.
Jak długo trwa przeprogramowanie?
Statystycznie po ok. 3 miesiącach (4 x 21 dni) nasze życie powinno się zmienić. Tak naprawdę to my przechodzimy przeobrażenie, a nie świat zewnętrzny.
Na każdym etapie pracy nad sobą, a więc już podczas uwalniania, rozpuszczania starych wzorców, otrzymujemy coś, co uważamy za znak czasu – symbol, że coś się zaczyna dziać. Podobno otrzymujemy tyle, ile jesteśmy w stanie znieść albo na ile zasłużyliśmy.
W moim przypadku bywało różnie. Czasem po kilku dniach ktoś powiedział mi coś, co uznałam za zmianę już dokonaną, np. klient, którego się bałam, nagle mnie polubił i zaczął szanować. Czasem bywa tak, że czeka się całe miesiące a nawet lata na zmianę, a ona nie przychodzi. Co wtedy?
Można pisać jeszcze więcej afirmacji i wspomagać się innymi technikami pracy ze sobą, np. układać swoje własne modlitwy albo pisać listy do siebie, a raczej do swojej nadświadomości, z prośbą o pomoc. Wierzę, że każdy człowiek jest prowadzony przez Źródło i swoją wewnętrzną mądrość. Proś więc Źródło o inspirację i wskazówki.
A co wtedy, kiedy pracujemy nad przeprogramowaniem jakiegoś przekonania, a spotykają nas sytuacje, które są odwrotnością naszych życzeń? Wielu ludzi się poddaje, przestają pisać, tracą wiarę.
Ja traktuję takie przykre wydarzenia jako oczyszczenie energetyczne. Stare robi miejsce nowemu, a zatem coś wtedy odchodzi.
Życzę wszystkim, aby praca z afirmacjami sprawiała Wam frajdę. One nie są czarodziejską różdżką. W ułamku sekundy nie zmieni się programu, który działa od kilkunastu a nawet kilkudziesięciu lat, dlatego nie należy się zrażać, jeśli coś nie idzie tak jakbyśmy chcieli. Pisanie afirmacji uczy cierpliwości, pokory do siebie samego i do życia, hartuje, uodparnia. W końcu one są narzędziem uzdrowienia.

