Praca z afirmacjami (część 2)

Uwalniam się (etap I)

Afirmacje uwalniające rozpoczynają proces naszego uzdrowienia.

Mnie osobiście uwolnienie kojarzy się z lekkością, swobodą, radością, wypuszczeniem ptaka z klatki, opuszczeniem więzienia.

Dotyczy wyzwolenia się z więzów, jakiego sami doznajemy, jak również przywrócenia swobody innym ludziom, także zwierzętom.

Pisząc afirmacje uwalniające dotyczące swojego własnego oswobodzenia najczęściej stosujemy zwrot „Ja uwalniam się od….”. Kiedy jednak oswobodzenie dotyczy kogoś innego i my jesteśmy przyczyną tego „uwięzienia” , wówczas stosujemy „Ja zwracam wolność komuś”.

Aby spotęgować moc tych afirmacji, należy pamiętać o wydechu. Wraz z wydechem ulatnia się „całe zło”.

Oto przykłady afirmacji uwalniających:

Zwracam wolność sobie i wszystkim pozostałym.

Beata, 48 lat. Tkwi w związku bez miłości, nigdy się nie rozwiodła, jak twierdzi – dla dzieci, żeby miały pełną rodzinę. Brak miłości zamieniła na pełną kontrolę nad życiem męża i dzieci. Wszystko ma być tak, jak ona chce. Ich praca, szkoła, książki, które czytają, programy telewizyjne, które oglądają, wykonywany zawód, ubiór, fryzura, witaminy, które łykają i numer autobusu, którym jadą do domu.

Uwalniam się od negatywnych wzorców z rodzinnego domu.

Olek, 34 lata. Wywodzi się z rodziny alkoholików. Ma sześcioro rodzeństwa. Kiedy byli mali, a rodzice pijani, oni sami się sobą zajmowali, starsi opiekowali się młodszymi, co nie zawsze wychodziło tak jak należy. Często uciekali do sąsiadów z obawy przed ojcem, który ich bił. Nie jedli całe dnie, bo nie miał im kto przygotować posiłku.

Dzisiaj jest żonaty. Ma kilkuletnią córeczkę. Razem z żoną wciąż chodzą pijani, ich dziecko samo się wychowuje, często ucieka do cioci-sąsiadki, bo się boi, że „tatuś znowu będzie bił, a mama nie ugotuje obiadku”.

Uwalniam się od wiary w panowanie matki nad moim życiem.

Ola, 45 lat. Nigdy nie wyszła za mąż, chociaż była w kilku związkach. Mieszka z matką, która jeździ na wózku inwalidzkim, opiekuje się nią, pielęgnuje. Matka miała wypadek samochodowy, kiedy jechała odebrać córkę z dyskoteki późno w nocy, kiedy ona była nastolatką. Przyjaciele próbują Olę czasem wyciągnąć do kina, do restauracji, ale ona odmawia i przy tym tłumaczy się: „Jak wy to sobie wyobrażacie? Co pomyśli sobie moja mama? Przecież ona nawet za drzwi wejściowe nie wychodzi, a ja bawię się w najlepsze?”

Uwalniam się od poczucia winy wobec matki.

To również dobra afirmacja dla Oli. Ma poczucie winy, że to przez nią matka miała wypadek.

Uwalniam się od uzależnienia od gier komputerowych.

Grzegorz, 21 lat. Każdą wolną chwilę spędza przed komputerem. Jest żonaty i właśnie urodziło mu się dziecko, ale prawie tego nie zauważył. W domu jest tak, jakby go nie było. Wciąż siedzi w jednym miejscu, przed komputerem. Zapomina o jedzeniu, a nawet spaniu. Pracuje w hurtowni. Kiedy nie ma klientów, idzie na zaplecze, gdzie gra w swoje gry, bywa, że nie zauważy, że właśnie wszedł klient. Trudno mu powierzyć jakieś zadanie, np. zrobienie zakupów w drodze do domu, bo o nich zapomina; jego myśli zaprząta niedokończona partia gry.

Uwalniam się od żalów i pretensji do rodziców, że nie pokazali mi jak wygląda kochająca się rodzina.

Elwira, 28 lat. Wciąż ma pretensje do rodziców, że w czymkolwiek jej się nie powiodło, to ich wina. Zadręcza ich oskarżeniami o to, że nie ma chłopaka, ma same długi, że ma alergię, że nie ma samochodu, że nie ma przyjaciół, że nie umie załatwić jakiejś sprawy w urzędzie….

Uwalniam się od zachłanności na cierpienie i jestem nadal wartościową osobą.

Kiedy żyła moja babcia, wciąż powtarzała „Ja to w życiu tyle przeszłam, tyle przepłakałam, miałam takiego tyrana za męża, a w domu było tyle głodu. Nie wiem, skąd tyle siły brałam. A te wszystkie choroby, to ze zmartwień. One muszą być, bo ja tyle przeszłam.” Kiedy zaczynała opowiadać o swoich cierpieniach, cała rodzina się wokół zbierała i wszyscy babcię podziwiali, jaka jest silna.

Uwalniam się od tęsknoty za moim synem.

Anna, 43 lata. Ciągle martwi się o swojego syna, który wyjechał za granicę, tam mieszka i pracuje. Nie może się pogodzić z jego wyjazdem. Ogląda prognozy pogody dla tamtego kraju i dzwoni do niego, żeby mu powiedzieć, jak ma się ubrać. Kiedy jest weekend i rodzina się zjeżdża, nie pozwala im spędzać czasu tak jak dawniej, „bo bez niego to nie to samo”. Ciągle analizuje różne sytuacje, w których on się znajduje (np. załatwianie spraw urzędowych) i kończy komentarzem „Gdyby był w Polsce, to wszystko byłoby prostsze.”

Uwalniam się od roli ofiary.

Tomasz, 56 lat. Ciągle słyszy z ust żony, że to przez niego nigdy nie była za granicą, że nie chodzi do teatru, że nie mają za co posłać dzieci na studia, bo on jest nieudacznikiem, często zmienia pracę, zarabia marne grosze, ona musi go utrzymywać ze swojej emerytury.

Uwalniam się od lęku przed zmianą pracy.

Agnieszka, 40 lat, pracuje w banku od 21 lat. Ciągle narzeka, że „w tym banku z roku na rok jest coraz gorzej”, mimo długiego stażu zajmuje pośrednie stanowisko pracy i nie zarabia dużo, ledwie wystarcza jej na podstawowe potrzeby. Marzy o zmianie, ale boi się, żeby nie wpaść z deszczu pod rynnę.

Uwalniam się od lęków przed przyszłością.

Maria, 56 lat, już emerytka. Dostaje niewielką emeryturę. Chciałaby jeszcze wiele w życiu zrobić, myśli o dorabianiu do emerytury, o podróżowaniu, ale ciągle powtarza „Nie wiem, jak to dalej będzie”, wszystko widzi w czarnych barwach.

Uwalniam się od uczucia bezradności w życiu.

Jakub, 29 lat, informatyk, jedynak. Całe życie rodzice trzymali go pod kloszem, wszystko za niego załatwiali, dzięki ich działaniom dostał się na wymarzone studia, dostał akademik, załatwili mu pracę, chce kupić sobie własne mieszkanie, ma na to pieniądze, ale nie ma pojęcia jak się za to wziąć.

Uwalniam się od potrzeby ciężkiej pracy i zasługiwania na pieniądze.

Elżbieta, 33 lata. Całe życie słyszała w domu, że „bez pracy nie ma kołaczy”. Jej tata bardzo ciężko pracował całe życie i niewiele zarabiał. Kiedy chodziła do szkoły i przynosiła dobre oceny, wówczas słyszała „widzisz, opłacało się zarwać noc, dobrze się przygotowałaś”. Dzisiaj, kiedy szuka pracy, wciąż trafia do miejsc, gdzie się pracuje 10 – 14 godzin, zarywa noce, dźwiga ciężkie przedmioty (paczki, pudła, pełne segregatory dokumentów).

Uwalniam się od kontrolowania moich pracowników.

Dorota, 44 lat, dyrektor, zarządza 150 osobowym przedsiębiorstwem. Jej uwadze nie ujdzie żaden błąd pracownika, nieważne czy dotyczy to obsługi klienta, księgowania faktury czy osobistych spraw pracowników. Interesuje się wszystkim, co jej podwładni mają na biurkach, w szufladach, na pulpitach komputerów, dlaczego ktoś przyszedł nieogolony albo co ktoś je na śniadanie. Doprowadza tym do szału swoich pracowników, ludzie stają się niechętni, odwracają się od niej, szeptają po kątach.

Uwalniam się od odpowiedzialności za życie innych.

Ewa, 26 lat, pracuje w banku, ma młodszą siostrę, która studiuje. Wynajmują razem mieszkanie, za które płaci Ewa. Ich rodzice nie żyją. Kiedy żyli, często Ewie powtarzali, że pieniędzy w domu wystarczy tylko na wykształcenie jednego dziecka. Ewa, po skończeniu studiów od razu świadomie szukała pracy, w której zarobi wystarczająco dużo, aby utrzymać 2 osoby. Chociaż jej młodsza siostra jest już dorosła, wciąż ją kontroluje: z kim i gdzie idzie, ile wydaje, jak się uczy….

Uwalniam się od realizowania oczekiwań innych ludzi.

Danuta, 28 lat, mężatka, malutkie dziecko. Kiedy była dzieckiem rodzice decydowali o tym, do jakiej szkoły pójdzie, nie pozwolili jej zapisać się do harcerstwa, chociaż bardzo chciała i wszystkie jej koleżanki należały, zapisali ją do chóru, chociaż ona wolała grać na pianinie, wybrali jej studia medyczne (niegdyś marzenie jej mamy, ale ona się nie dostała), wymarzyli sobie zięcia lekarza. Kiedy zaręczyła się z muzykiem, przestali się do niej odzywać. Ślub i urodzenie dziecka nie polepszyło stosunków z rodzicami. Czasami przychodzą jej do głowy myśli, żeby się rozwieść, chociaż jest w bardzo udanym związku.

Uwalniam się od przyciągania trudnych sytuacji, aby udowodnić sobie własną wartość i podnieść atrakcyjność w oczach innych – jestem wystarczająco wartościowa i ważna taka, jaka jestem.

Ta afirmacja dla wielu kobiet, które znam. Kiedy wychodzą z jakiejś trudnej sytuacji, często słyszą: „No widzisz, jaka jesteś dzielna, dałaś radę. Ale ty jesteś mądra. Tak fajnie wybrnęłaś z tej sytuacji.” Kiedy były dziećmi, często słyszały w domu, że trudne sytuacje hartują człowieka. Dzięki nim staje się silniejszy, mądrzejszy, ludzie go bardziej szanują, staje się autorytetem w wielu sprawach.

Uwolnienie jest korzystne, bezpieczne i niewinne dla mnie i dla pozostałych.

Kiedy pracuje się z afirmacjami uwalniającymi, często warto dodać to na zakończenie. To uspokaja wewnętrznie. To tak, jakby podczas malowania zdzierało się starą farbę. Ściany wyglądają wtedy okropnie, gorzej niż kiedy zapadała decyzja o malowaniu (chcieliśmy odświeżyć pomieszczenia, a tymczasem jest niemalże gruzowisko). Ale jak tylko wyobrazimy sobie, jak będzie pięknie i czysto za kilkanaście godzin, czujemy uspokojenie.

Obserwuj i polub nas:
Pin Share

Leave a comment