Moja historia

PRZEDWCZORAJ

Od dziecka zawsze wiedziałam, że coś ze mną jest nie tak. Że jestem inna.

Lubiłam się uczyć. Wszystkiego. Byłam strasznym kujonem. Dużo czytałam. Czytałam książki Ericha von Danikena i Sitchina, „Świat Nauki” i „Wiedzę i Życie” zamiast „Ani z Zielonego Wzgórza”. Połykałam każdą dziedzinę, na jaką trafiłam. Nie byłam ani humanistką ani ścisłym umysłem. Z powodzeniem startowałam w olimpiadach matematycznych i w konkursach literackich. Nie potrafiłam znaleźć swojego miejsca, zgodnie z tym, czego oczekiwał ode mnie system matrixa. Marzyłam, żeby pracować w NASA albo w CERNie. Tak, kiedyś myślałam, że jest to szczyt marzeń. ! 😀

Miewałam dziwne sny. O lataniu, o samolotach zderzających się w powietrzu nad moją głową, o dziwnych czarodziejach i potworach.

Mieszkałam niedaleko lasu, więc prawie codziennie tam chodziłam. Zawsze czułam obecność kogoś lub czegoś, kto tam mieszka.

I bardzo chorowałam. Miewałam bóle brzucha „bez medycznej przyczyny”, a jako nastolatka zaczęłam mieć potworne wysztywniające bóle kręgosłupa. I żadne badania nic nie wykazywały.

Kiedy dorosłam dodatkowo zaczęłam widzieć aurę niektórych ludzi i inne linie czasowe. Szybko się zorientowałam, że takie „cudowne moce” są dla mnie niebezpieczne. Bywało, że przechodząc przez ruchliwą ulicę w mieście nagle usłyszałam stukot kopyt, przede mną wyrosła z podziemi dorożka, a po chodniku przechadzały się jak gdyby nigdy nic, panie w długich sukniach, w kapeluszach jak z „Rozważnej i Romantycznej”. Chwile po tym czułam, jak ktoś mnie siłą ściąga na chodnik, wali po pysku i wrzeszczy: „Na który cmentarz się tak spieszysz?”.

Zaczęłam też dostrzegać, że moje „choroby” poprzedzają jakieś katastrofy, np. trzęsienia Ziemi, powódź w 1997 roku, „11 września 2001”, tsunami w 2004 itp.

Niestety nie miałam pojęcia, co z tym wszystkim zrobić, jak nad tym zapanować.

WCZORAJ

Ukończyłam studia ekonomiczne i przez 9 lat robiłam tzw. karierę w finansach. Z roku na rok pięłam się coraz wyżej. Byłam pracowita, zdolna, ambitna. Moi przełożeni doceniali mnie, co miało przełożenie w awansach i coraz bardziej zwiększonym zakresie obowiązków i odpowiedzialności.

Pewnego dnia spojrzałam w lustro. Zobaczyłam zmęczoną i samotną kobietę po 30-tce.

Obejrzałam się za siebie. Zobaczyłam pracoholiczkę i lekomankę, bez rodziny, bez marzeń.

Spojrzałam przed siebie. Zobaczyłam zmęczoną, samotną kobietę po 40-tce … po 50-tce ….Byłam przerażona.

W wieku 33 lat trafiłam do gabinetu lekarskiego i usłyszałam diagnozę: „nowotwór” i „najwyżej pół roku życia”. Zaraz potem trafiłam na stół operacyjny. Kiedy czekałam na wyniki badań patologicznych napisałam na kartce papieru zdanie: „Jeśli zostało mi pół roku życia, to chcę naprawić:…” i wymieniłam 6 spraw do załatwienia. Pierwszą z nich była zmiana pracy.

Kiedy skończyłam 33 lata, nastąpił przełom w moim życiu. Spotkałam wtedy na swojej drodze pewną cudowną kobietę. Była masażystką. Miała na imię Ola i była 10 lat starsza ode mnie. Ratowała mój kręgosłup. Była niezwykle ciepłym człowiekiem, pierwszą osobą, która mnie nie oceniała. I pierwszą osobą, przed którą się otworzyłam. Zaczęłam jej opowiadać o swoich dziwnych „mocach”. To od niej pierwszej usłyszałam o czakrach, energii, aurach. O tym, że Ziemia to Istota żyjąca. Pierwsza i najważniejsza lekcja, którą od niej dostałam, to to, żeby pod żadnym pozorem nigdy, nigdzie i w żadnych okolicznościach nie oddawać własnej energii życiowej.

Zaczęłam zadawać pytania. Kim jestem? Po co tu jestem? A dlaczego ja mam tak, a ktoś inny ma inaczej? Znacie te pytania, prawda?

Ola pomogła mi przejść operację, zrozumieć moją chorobę, odnaleźć sens i motywację do życia, zrezygnować z pracy i związków, które mnie zabijały, i nauczyła, jak słuchać swojej intuicji i serca.

Zaczęłam intensywne poszukiwania odpowiedzi na moje pytania. Zainteresowałam się runami, numerologią, astrologią, psychologią, psychoterapią.

Postanowiłam zmienić zawód na taki, który będzie w zgodzie z moim sercem. Ukończyłam łódzką Akademię Liderów – Akademię Psychologii Terapeutycznej, Szkołę Trenerów i Menedżerów, Akademię Doskonalenia Osobowości. Zdobyłam 2 nowe zawody. Jestem Specjalistą ds. Szkoleń i Rozwoju Zawodowego i Terapeutą – Instruktorem Terapii Uzależnień. Łączę stare z nowym. Jeszcze w czasach „bankowych” byłam trenerem. W szkole znacznie rozszerzyłam swoje umiejętności. Dołączyłam „nowe” umiejętności terapeutyczne. Poznałam wiele metod pracy z ludzkim ciałem, umysłem i duchem. Dzięki nim narodziłam się po raz drugi.

Przeszłam swoją własną terapię. Wylałam morze łez, napisałam setki listów, tysiące niedokończonych zdań i afirmacji, wiłam się z bólu „na głodzie”, ćwiczyłam przed lustrem ważne rozmowy, odcinałam karmiczne więzy i tworzyłam wizualizacje mojej przyszłej osoby.

Poznałam pracę z podświadomością, ustawienia rodzinne, terapie regresywne, totalną biologię, różne metody wizualizacji itp. itd. Nauczyłam się wprowadzać umysł w różne stany. Zrozumiałam, jak pracuje moja podświadomość. Jednak nadal nie do końca kontrolowałam swoje wizje. I nie dostałam satysfakcjonującej odpowiedzi na moje pytania.

Zagłębiałam się w różne święte i nie-święte księgi, np. „Kurs cudów”, „Księga Urantii”, różne mitologie. Zdobywałam wiedzę, nowe umiejętności i zadawałam coraz więcej pytań.

Przychodzili do mnie zmarli, trzeba ich było odprowadzać. Wśród znajomych pojawiły się rozmowy o opętaniach. Sięgnęłam więc po książki egzorcystów, a nawet „Rituale Romanum”.

Ciągle mi brakowało odpowiedzi na podstawowe pytania: Kim jestem? Po co tu jestem?

Wydałam mnóstwo pieniędzy, poświęciłam ogrom czasu, ale wciąż byłam jednym wielkim chaosem i znakiem zapytania.

W końcu ok. 8 lat temu zetknęłam się po raz pierwszy z teorią zrywania umów i paktów. Zaczęłam stopniowo krok po kroku zrywać swoje umowy, śluby, przysięgi itp. itd. Robiłam to pojedynczo, codziennie, po trochu. Przerażało mnie to, że pewnie nie starczy mi życia, żeby uwolnić się z całego bagażu z tysięcy wcieleń. Postanowiłam więc zrobić to raz a dobrze. Chirurgiczne cięcie.

Napisałam sobie modlitwę, w której poprosiłam Źródło, ażeby odcięło mi wszystkie linki, połączenia z gwiazdami, wszechświatami, rasami, istotami, fałszywymi bogami, bytami, egregorami, zmarłymi itp. itd. Zwolniłam wszystkich sygnatariuszy, strażników, świadków wszelkich umów i paktów. Umowy, kontrakty oddałam Źródłu do zdekodowania. Wszystkie atrybuty, urządzenia, chipy, stroje, nakrycia głowy, biżuterię i inne przedmioty zainstalowane czy założone w wyniku tych umów w ciałach energetycznych oddałam do likwidacji. Zgodnie z moją wolą wszystko miało zniknąć z wyjątkiem jednego, prostego, czystego kanału, pomiędzy mną a Źródłem. Tą modlitwę połączyłam z oczyszczeniem całego kanału czakrowego, od Źródła do środka Ziemi. Wzamian poprosiłam o jedno: właściwych ludzi w życiu, którzy pomogą mi w realizacji moich zadań. Zrobiłam to z pełną świadomością, że może mi się posypać dosłownie wszystko w życiu. Jednak nigdy nie wątpiłam w to, że jestem chroniona przez Źródło. Po 3 dniach zauważyłam, że wszystkie moje cudowne moce wreszcie zniknęły. Odeszli „mocodawcy” i zabrali swoje zabawki.

Nagle z „superwoman” stałam się normalną kobietą. 🙂

Po paru dniach zaczęłam jednak zauważać, że potrafię czytać teksty między wierszami, odczytywać komunikaty podprogowe, wyostrzyła mi się intuicja. Z czasem wyewoluowało to w bardziej rozbudowane przeczucia, wizje, nawet telepatię. Wszystko to jest pod moją pełną kontrolą. Spotkałam wielu wspaniałych ludzi, którzy pomagają mi w realizacji moich zadań na Ziemi.

DZISIAJ

Dzisiaj wiem, że wszystkie choroby są w naszych głowach. Wszystkie problemy to tylko sprawy do załatwienia. Trzeba tylko wykazać odrobinę odwagi, schować dumę do kieszeni, czasem poprosić o pomoc, a czasem posłuchać swojej własnej wewnętrznej mądrości.

Dzięki głębokim wglądom duchowym i zintegrowaniu pamięci z różnych wcieleń, od momentu wyjścia ze Źródła, poznałam wreszcie odpowiedzi na pytania: Kim jestem? Po co tu jestem? Skąd pochodzę?

Jestem jedną z wielu Iskier Źródła, jednym z Pierwotnych Kreatorów. Brałam udział w tworzeniu siatki przestrzeni i czasu dla tego Matrixa Czasu. Mam w sobie Miłość, Mądrość i Moc Źródła, tak jak każda Istota stworzona.

Dzięki wglądom duchowym i połączeniu z wyższymi moimi awatarami wiem, że Iskra to również oficjalny tytuł nadany mi przed zejściem w tą inkarnację. Do zadań Iskry należy dzielenie się wiedzą, rozpuszczanie iluzji matrixa, obnażanie manipulacji władców systemu i nauczanie Uniwersalnych Praw Źródła. Robiłam to już wiele razy w różnych wcieleniach, najczęściej jako kapłanka, szamanka czy wiedźma.

Jestem również jednym z Protektorów Ziemi, powołanych do ochrony planety, jako jednostka wspierająca dla ludzi wznoszących się do 5D.

MOJA DUCHOWA MISJA

Jestem Przewodnikiem ludzi, którzy zmieniając siebie zmieniają świat, aby funkcjonował zgodnie z Zasadami Miłości, Mądrości i Mocy Źródła.

Kieruję się przekonaniem, że każdy, bez wyjątku, Człowiek wyposażony jest w indywidualny zestaw startowy: Miłość, Mądrość i wewnętrzną Moc. Prowadzę ludzi, którzy poprzez pracę nad sobą przypominają sobie o tym i wykorzystują to do zmiany swojego życia.

Każdy dzień jest dobry, aby zacząć żyć od nowa! Niech Miłość, Mądrość i Moc Źródła będą z Tobą.

Obserwuj i polub nas:
Pin Share