KiRa'Sha_1

Ki-Ra’Sha raport 5.0070708

Łódź, 11.04.2022

Relacja z Sądu

Zostałam zaproszona na spotkanie Rady Ras, które badają naszą (Ziemian) sytuację. Celem spotkania było podsumowanie dowodów zbrodni na planecie oraz podjęcie decyzji w sprawie ewentualnej interwencji.

Istoty zwracały się do mnie per „Ambasadorko”. Zostałam bardzo mile, choć oficjalnie, przyjęta przez kapitana statku. Prowadził mnie do sali obrad.

Idąc długim korytarzem statku spojrzałam w bok, gdzie fragmenty ścian były wyłożone lustrami, takimi jak znam z Ziemi. Zobaczyłam swoją postać. Byłam bardzo wysoka, miałam ok. 4 metrów. Byłam ubrana w mundur wojskowy, rodzaj elastycznego kombinezonu, nieznanej mi armii i nie znałam też znaczenia naszywek na pagonach i rękawach. Mundur był biały, a naszywki niebieskie. Główny emblemat miał kształt trzech współśrodkowych niebieskich kółek. Na najbardziej zewnętrznym okręgu były jakieś napisy w nieznanym mi języku. Wiem, że tłumaczy się je jako: Flota Światła.

Minęłam po drodze dwóch załogantów okrętu, dokonywali jakichś drobnych napraw. Na mój widok przerwali pracę, stanęli przede mną na baczność i zasalutowali, kładąc otwartą prawą dłoń z rozpostartymi palcami na sercu. Zorientowałam się, że jestem od nich starsza stopniem, choć dokładnie nie znałam swojego.

Weszliśmy na salę obrad. Były tam w sumie 24 Istoty, łącznie ze mną. Każda reprezentowała inną rasę. Byli to przedstawiciele ras humanoidalnych, insektoidalnych, jakiejś frakcji reptilian oraz smoków. Z boku za specjalną zagrodą częstotliwości (pole magnetyczne) były dwie istoty wodne: jedna z nich przypominała naszą fokę lub morsa, a druga to syrena. Wszyscy staliśmy dookoła wielkiego stołu, na którym na środku leżała płyta. Wyglądała jakby była z przezroczystego kryształu. Kapitan statku dotknął jej, wykonując jakieś ruchy ręką, podobne do odblokowywania telefonu, i nagle nad stołem rozwinął się ogromny hologram.

W ten sposób przedstawiane były kolejne raporty i skargi, jakie w ostatnim czasie wysyłali różni ludzie oraz inne istoty zamieszkujące Ziemię. Mój ostatni list też tam był.

Przed moimi oczami widziałam całe spectrum ogromnych nieszczęść i cierpienia, jakie przeżywaliśmy na Ziemi. Nie tylko widziałam, ale też słyszałam dźwięki, słowa, a nawet czułam cały lęk, bezsilność, cierpienie, ból, poczucie ogromnej krzywdy i niesprawiedliwości.

Widziałam porywane dzieci, sprzedawane za pieniądze, na prostytucję lub na części. Widziałam ich ciała ćwiartowane na narządy, niemowlęta zarzynane jak zwierzęta i zbieraną ich krew i wysysane soki z ciała, używane potem jako afrodyzjaki lub do różnych rytuałów. Widziałam brutalne gwałty na dzieciach, filmowane i sprzedawane jako ekskluzywna rozrywka. Widziałam torturowanych i mordowanych ludzi, jeńców wojennych i osoby cywilne, palone żywcem, podtapiane, krzyżowane, ćwiartowane, torturowane dźwiękami, brakiem snu i wymyślnymi narzędziami. Widziałam fabryki przeraźliwych trucizn produkowanych i sprzedawanych jako leki, suplementy, a nawet środki spożywcze.

Widziałam ogromne transporty broni różnego rodzaju: od atomowych pocisków, przez pojemniki z bakteriami, wirusami, grzybami, chemicznymi truciznami. Transporty przewożone w biały dzień, na oczach wszystkich, zakamuflowane jako „normalny towar”, z legalnymi papierami. Widziałam fabryki narkotyków i ludzi rozdających je dzieciom. Widziałam transakcje finansowe, na ogromne sumy, zasilające konta handlarzy bronią, „reżyserów” filmów pornograficznych, w tym z udziałem dzieci. Widziałam terrorystów, mafiozów, bankierów, celebrytów i influenserów pracujących na rzecz zniewolenia. Widziałam niewolników pracujących w kopalniach, kamieniołomach, magazynach, fabrykach, szwalniach „sieciówek”, również małe dzieci. Wreszcie zobaczyłam całą machinę marketingu, dziennikarstwa i PR-u, która kształtuje wszystkie media, czyniąc z nich nie tylko narządzie propagandy, cenzury i permanentnej kontroli, ale też totalnego uzależnienia ludzi.

Widziałam wreszcie hasła wrzucane jako główne programy do umysłów ludzi: „eko”, „równe”, „wolne”, „godne”, „zrównoważone”itp. , a następnie promujące wszelkie możliwe podziały i nierówności społeczne i rasowe. Widziałam fałszowanie książek, historii, religii, faktów bieżących, odkryć naukowych. Widziałam ludzi, na których wykonuje się eksperymenty medyczne i paramedyczne, socjalne, psychologiczne, różnego rodzaju „stress testy”, mind control, działania na DNA, technologie 4G, 5G i inne. Ciągłe utrzymywanie w chaosie informacyjnym, iluzji, manipulacjach różnego rodzaju. Łapówki, handel stanowiskami, „trzymanie się koryta” za wszelką cenę, dążenie do celów „po trupach” w przypadku polityków, ludzi biznesu, a nawet w ramach rodzin.

I wreszcie zobaczyłam coś, co zrozumiałam dopiero po kilku minutach obserwowania. To było to, co nazywa się resetem. Cofnięcie. W czasie, w przestrzeni. Cofnięcie historii do określonych punktów na linii czasowej i przerzut całości istnienia na inną linię. Cofnięcie na poziomie drgań, kwantów, atomów, komórek, nici DNA, konstruktów myślowych, biologii ciał, połączeń rodów. I usłyszałam: „To już piąty raz. Ile jeszcze razy trzeba ich tak zredukować, żeby obudzili się z zaślepienia?” Zamarłam. Bo nagle zrozumiałam. Opadła reszta łusek z moich oczu.

Spotkanie prowadził przedstawiciel rasy, która przypominała mi trochę smoka, trochę wielką jaszczurkę, ale korpus i kończyny jego ciała były humanoidalne. Miał groźny, przenikliwy wzrok i niski głos, a właściwie rodzaj częstotliwości, które mój ludzki umysł rozpoznał jako jego „głos”. Zostałam przez niego zapytana, czy potwierdzam, że to co tu zobaczyłam jest prawdą.

Odpowiedziałam: „Tak, potwierdzam”

Dalej zostali wezwani na salę przedstawiciele zwierząt żyjących na Ziemi. Na hologramie pokazały się scenki dokumentalne pokazujące martyrologie zwierząt hodowlanych, laboratoryjnych, a nawet domowych, farmy przemysłowe, okrucieństwo ludzi, zabijanie zwierząt dla zysków, dla zabawy, dla sportu. Pokazane były przykłady wyzysku zwierząt do pracy, dla rozrywki (zoo, cyrki), tresury sprzecznej z ich naturalnymi instynktami, odbieranie im naturalnego środowiska.

Zeznawali też przedstawiciele świata owadów. Widziałam wtedy wymieranie pszczół, mrówek, jakichś chrząszczy, stosowanie różnych trucizn.

Kiedy raportowały przedstawiciele świata roślin, widziałam usychające drzewa, karlejące i zniekształcone kwiaty, rośliny, zboża, wypalane i wyrąbywane lasy. Widziałam „głodujące” rośliny, które nie są w stanie przeprowadzić prawidłowej fotosyntezy z powodu zatrucia powietrza i zniekształcenia promieni słonecznych, a także nie mogą nakarmić się poprzez korzenie z powodu zanieczyszczonej wody i wyjałowionej gleby.

Syrena opowiadała o masowym mordowaniu jej rasy dla rozrywki, sportu, dla trofeów.

Byli tam również przedstawiciele innych ras, którzy mówili podobne rzeczy.

A istotne jest to, że ludzie na Ziemi nie pojmują, że każde najmniejsze zwierzę, kwiat, owad są tylko awatarami niezwykle potężnych ras kosmicznych. Tak jak my – ludzie jesteśmy tylko awatarami kosmicznej Rasy Ludzi, malutkimi cząstkami potężnych Istot. Ja i moja kosmiczna awatarka, siedząca fizycznie na tej sali obrad, jesteśmy małymi cząstkami potężnej Istoty Wyższej. Jesteśmy Iskierkami w płomieniu pełnym Mocy.

Praktycznie przedstawiciele każdej znanej i nie znanej mi formy życia na Ziemi mieli okazję opowiedzieć o swojej gehennie.

Na koniec pokazane było świadectwo samej Matki – Gai: nieokiełznane eksploatowanie jej zasobów, mordowanie jej dzieci, trucie poprzez chemiczne zanieczyszczenia wody, gleby i powietrza, prażenie promieniami, podpalanie, zatapianie, tworzenie sztucznych struktur, np. wysp itp.

Po kilku godzinach takich relacji, rada przystąpiła do rozmów. To była prawdziwa burza mózgów. Nie wolno mi było zabierać głosu. Mogłam się tylko przysłuchiwać.

Nie mam pojęcia jak, ale rozumiałam wszystko, chociaż każdy mówił w swoim języku. To była totalna mieszanina różnych wibracji, zamanifestowanych fizycznie w postaci dźwięków, jak i pozostających na poziomie fali. Przyszło mi na myśl, że legendarna wieża Babel miała za zadanie zakłócić rozumienie tych „słów”. Zmieniła postrzeganie ludzi i możliwość odbioru danych od innych istot poprzez genetyczne zmiany w mózgu. Od czasu zainstalowania tego urządzenia na Ziemi, my Ludzie, nie możemy się dogadać, ani ze sobą ani ze zwierzętami ani z roślinami. A wszystkie żywe istoty „mówią”. To był chyba najbardziej szatański z pomysłów naszych okupantów. Wszystkie błędy ludzi na przestrzeni wielu czasów, wszystkich wersji Ziemi, cała agresja i wszystkie lęki są wynikiem tego „rozdzielenia”.

W pewnym momencie zorientowałam się, że moje myśli o wieży Babel zostały odczytane przez członków spotkania. Patrzyli na mnie i przyjęli je jako uzupełnienie ziemskich raportów.

Głównym „oskarżycielem” ze strony Ziemian w tym procesie był mężczyzna, którego znam z innych wcieleń. W obecnym życiu nigdy go nie spotkałam, być może po dzisiejszym dniu to nastąpi. Nie spodziewałam się go tutaj, a tymczasem on przynosił coraz to nowsze raporty i wgrywał je do hologramu.

W rozmowach nastąpiła przerwa, ponieważ obradujący nie mogli się dogadać, było zbyt wiele wątpliwości i różnych punktów widzenia. Niektórzy rozmawiali bardzo żywiołowo, raz aż musiałam się uchylić, żeby nie zostać uderzoną.

W przerwie tej burzy, jeden z przedstawicieli obcych ras, zaatakował mnie zarzucając mnie – człowiekowi, że na to wszystko pozwoliłam. To z powodu mojego wygodnictwa, lenistwa i głupoty, okupant robi co chce. Posypała się pod moim – człowieka – adresem ogromna lista zarzutów.

Zostałam oskarżona m.in.:

– o ludobójstwo na innych ludziach na niespotykaną skalę, a więc mordowanie własnej rasy,

– o mordowanie zwierząt, roślin, insektów,

– o wykorzystanie własnych dzieci i zwierząt dla celów egoistycznych, dla rozrywki, sportu, dla władzy i zysków,

– o uwięzienie i tortury na zwierzętach i innych istotach,

– o skażenie Ziemi, o niszczenia naturalnego środowiska swojego oraz innych istot.

Oskarżenia były bardzo ciężkie i bolesne. Ledwo mogłam usiedzieć na krześle. Wszystkie „słowa” były jak rażenie ciężką energią. Płakałam. Uwolnione poczucie winy, wstydu, odpowiedzialności i trochę zwykłej ludzkiej bezsilności były tak potężne, że nagle zjawili się przy mnie wszyscy moi przewodnicy. Opiekunowie złamali protokół, pojawili się na statku, otoczyli mnie swoją energią i stanęli w mojej obronie. Tłumaczyli, że nie mogę jako jeden człowiek być odpowiedzialna za zbrodnie całej ludzkości i to za okres wielu tysięcy lat.

Niestety wyższe rasy mają tak silną wspólnotę, że jeśli jedna osoba popełnia błąd, za skutki odpowiada cała rasa. My ludzie jeszcze tego nie rozumiemy, że jeśli jeden szaleniec „bez sumienia” wpada na pomysł zawładnięcia ludźmi poprzez urządzenie typu smartfon i wywołanie za jego pomocą określonych zachowań u ludzi, to cała ludzkość jest odpowiedzialna za te skutki poprzez kupowanie i promowanie kolejnych modeli tych urządzeń. I nie ważne jest, czy coś robimy świadomie czy nie. Wyższe rasy panują nad swoimi umysłami. My ludzie – nie.

Interwencja moich Opiekunów trochę mnie uspokoiła, jednak i tak musiałam się ustosunkować do tych zarzutów.

Odpowiedziałam więc, że „Tak, to prawda. Sama to sobie zrobiłam. I bardzo tego żałuję.” I bardzo proszę, aby Rada wzięła pod uwagę to, że wielu ludzi się przebudziło, że ma świadomość własnych błędów i grzechów przeciwko innym Istotom i Matki Ziemi.

Rada ponownie zaczęła burzliwą dyskusję. Wciąż się nie zgadzali, co do rodzaju działań.

Nagle nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Statki obserwatorów, które parkowały blisko Ziemi, zameldowały kapitanowi, że statki czarnej floty i Federacji Galaktycznej ustawiają się w szyku bojowym i uzbrajają się. Rada musiała podjąć błyskawiczną decyzję, aby nie dopuścić do kolejnej jatki ponad ziemskim niebem. Wydano rozkaz, aby statki „wroga” zostały przenicowane do 4 wymiaru, gdzie nastąpi bezpośrednia konfrontacja. I tam zostanie stoczona kolejna bitwa.

Jednak to nie wszystko. Nagle na salę obrad wszedł Najwyższy z Dowódców Sił Światła. Towarzyszyło mu potężne niebieskie światło, emanowała niesamowita moc. To był mój dowódca. Poprosił mnie do „sali obok” na odprawę. Przeniosłam się więc razem z nim do innej przestrzeni, gdzie czekało już kilka osób, głównie ludzie, ubrani w takie same mundury, jak ja. Rozpoznałam jedną z osób, którą trochę znam z tego życia i wiem, kim jest.

W tej chwili stało się dla mnie jasne kim ja jestem. Stanowimy rodzaj oddziału specjalnego we Flocie Światła. Najwyższy z Dowódców Sił Światła dokonał naszej aktywacji. Usłyszałam: „”To jest koniec „śpiochów”, koniec tajnych agentów. Od teraz działacie jawnie, na pełnej mocy, zgodnie ze swoimi predyspozycjami i zadaniami.” To był akt powołania Protektorów Ziemi 5.0.

Wiedziałam już, że to jest walka na śmierć i życie w skali kosmicznej. Stawką jest nie tylko wolność planety i jej mieszkańców, ale również możliwość powrotu do Źródła. Przegrana bowiem może oznaczać dezintegrację dusz.

Najwyższy z Dowódców Sił Światła zakończył odprawę. Wiedziałam, co i jak mam robić. Cieszyłam się, że jest nas wielu i że będziemy robić to samo.

Wróciłam na salę sądową. Tutaj nie było już wszystkich członków Rady. Dowiedziałam się od kapitana, że rozpoczęła się bitwa.

Koniec relacji.

Obserwuj i polub nas:
Pin Share

Leave a comment