Przedruk artykułu z 2010 roku
Przez wiele lat słowo „huna” kojarzyło mi się z czymś obcym, niedostępnym, magicznym, z szamańskimi tańcami przy ognisku czy bajkowymi zaklęciami w stylu „Abrakadabra”. Teraz – po zapoznaniu się z jej podstawami – przekonałam się, że huna jest mi bardzo bliska i niekoniecznie muszę zakładać indiański pióropusz na głowę czy uczyć się magicznych zaklęć, żeby była obecna w moim życiu.
W niniejszym artykule dzielę się z Tobą, Drogi Czytelniku, swoimi spostrzeżeniami, odczuciami, które nasuwają mi się w związku z podstawowymi zasadami charakteryzującymi sposób życia zwany huną. Zdradzam również sposoby, jakimi wdrożyłam (często nieświadomie) te zasady w swoje życie.
Podstawowe pojęcia związane z huną
Podoba mi się definicja huny jako sposobu życia, którą przedstawił jeden z propagatorów i współczesnych strażników huny – Henry Krotoschin w swoim podręczniku.1 „Przez sposób życia rozumiem poznanie ideologicznych podstaw i praktycznych wskazówek, które umożliwiają wprowadzenie owych podstaw w czyn, oraz stosowanie ich w codziennym życiu i czerpanie z tego korzyści. Huna nie jest religią ani wyznaniem, nie zawiera żadnego dogmatu.[…] Huna jest wiedzą i praktyką z zakresu psychologii, filozofii, religii i doświadczenia życiowego. Jej metody są proste, przejrzyste i łatwe do nauczenia.”2
Huna – taką nazwę nadał Max Freedom Long opracowanej przez siebie wersji dawnych wierzeń hawajskich. Termin „huna” oznacza w języku hawajskim tajemnicę.
Kahuna oznaczało strażnika tajemnicy („ka” – strażnik, „huna” – tajemnica). Do osób nazywanych „kahuna” zaliczano znachorów, osoby duchowne, sędziów, a nawet budowniczych łodzi, gdyż wedługg dawnych Hawajczyków do wykonywania pewnych czynności należało posiadać umiejętność gromadzenia i kierowania pewną „mocą duchową” czy „psychiczną” określaną jako mana. Wg Longa mana to energia życiowa, podobna do energii określanej w Chinach jako chi.3
Za ojczyznę huny uważa się Hawaje, choć wiadomo, że dotarła tam za pośrednictwem plemion, które zasiedlały zieloną niegdyś Saharę. Liczy 5-6 tysięcy lat i była już znana w dawnym Egipcie. Istota huny, zdaniem H. Krotoschina, sprowadza się do dwóch, podstawowych idei4:
- Człowiek jest duchową istotą w potrójnej postaci. Naszym zadaniem jest zharmonizowanie i połączenie trzech poziomów świadomości w jedną całość.
- Myśli stają się realnymi bytami, jeśli tego chcemy.
Trzy poziomy świadomości, o których mowa w pierwszym punkcie to: ku, lono i kane5, odpowiadające współczesnym pojęciom podświadomości, świadomości i Nadświadomości.
7 zasad Huny6
Tysiące lat temu kahuni ustalili podczas swoich spotkań i wzajemnych konsultacji siedem podstawowych zasad, które połączyły w syntetyczny sposób prawa opisujące ukryte i wewnętrzne przyczyny zewnętrznych zdarzeń. Oto one:
- IKE – świat jest taki, jaki myślisz, że jest
Ta zasada jest kamieniem węgielnym całej huny. Oznacza ona, że każdy człowiek tworzy swoje doświadczenia poprzez własne przekonania, oczekiwania, nastawienia, chęci, lęki, osądy, uczucia oraz ciągłe i powtarzające się myśli i czyny. Szamani nauczają, że zdarzenia to żywa energia-świadomość kształtowana dzięki uwadze przez nasze wewnętrzne wzory-przekonania. Ta zasada zawiera również ideę, że dzięki zmianie w swoim myśleniu można zmienić świat.
Każdy problem może być albo przeszkodą albo wyzwaniem – w zależności od podejścia. To my kształtujemy swoją rzeczywistość i w zależności od nastawienia albo wyłapujemy z otoczenia rzeczy pozytywne, albo zwracamy uwagę na niedogodności i wady. Ta sama sytuacja dla dwóch różnych osób może mieć inne znaczenie, co więcej: opiszą ją inaczej. Jeśli wysłuchamy dwóch wersji tego samego zdarzenia, to powstaną w naszej wyobraźni zupełnie inne obrazy.
IKE z materialnego punktu widzenia oznacza, że postrzegamy świat za pośrednictwem wewnętrznej mapy, tworzonej przez przerabiane przez mózg bodźce zmysłowe. Zdarzają się nam różne doświadczenia, my zaś cały czas ustosunkowujemy się do nich, przeżywamy je na wyuczone przez siebie sposoby. Praktycy NLP wiedzą, że mapa nie jest terenem, stąd każdy widzi, słyszy i czuje inaczej te same sprawy.
Z punktu widzenia czysto duchowego wiemy, że dostaliśmy od Boga wspaniały dar: Świadomość. Zdarzenia, uczucia, myśli są nam „dawane”, pochodzą z duchowego źródła i istnieją dla naszych potrzeb, czyli są celowe.
I zasada huny uczy:
Bądź świadomy tego, co chcesz zmienić i jakie rezultaty chcesz osiągnąć. Afirmuj pożądane stany.
Często w rozmowach z rodziną lub znajomymi zauważam, że te same rzeczy wyglądają zupełnie inaczej ich oczami.
Kiedy mój brat wyjechał do Włoch i rozpoczął tam pracę na jednym z uniwersytetów, dla mojej mamy była to największa tragedia, jaka mogła ją kiedykolwiek dotknąć. Jej dziecko wyjechało na koniec świata! Jest samo, nie wiadomo jak sobie tam poradzi. Tymczasem to właśnie dziecko (mężczyzna lat 30) nigdy wcześniej nie było bardziej szczęśliwe, jak właśnie tam, tak daleko od Polski i uważa, że jest to największa niespodzianka od losu, jaką mogło dostać.
Ja sama wielokrotnie przy różnych okazjach słyszę, że jestem „szczupła i zgrabna”. Jednak kiedy patrzę w lustro, odnoszę zawsze wrażenie, że przydałoby mi się parę kilogramów więcej, że jestem „za chuda”. Cokolwiek na siebie włożę, zawsze jest za luźne.
Kiedyś szłam z mamą ulicą i w pewnym momencie zapytała: „Widziałaś tego kotka? Pewnie go ktoś wyrzucił.” „Jakiego kotka?” – zapytałam zdziwiona, oglądając się na wszystkie strony. Ja nie widziałam żadnego kota! A przecież szłam tą samą drogą, w tym samym czasie.
Miałam też kiedyś możliwość doświadczenia, jak różna jest ludzka percepcja, w nieco poważniejszej sprawie niż kot na ulicy. W banku, w którym pracowałam, była próba napadu, nieudanego na szczęście, choć policja przesłuchiwała wiele osób w związku ze zdarzeniem. Okazało się, że na pięć osób, które widziały napastników, wszystkie pięć (w tym ja sama) inaczej ich opisywały. Jedna zapamiętała jakiś szczegół na rękawie kurtki, druga charakterystyczne słowa, jeszcze inna okulary, których nie zauważyły pozostałe osoby. Powstały nawet wątpliwości czy jeden z napastników był brunetem czy szatynem, ponieważ każdy inaczej rozumiał pojęcie „ciemne włosy”.
Jakiś czas temu boleśnie doświadczyłam skutków własnych myśli. Kilka lat temu trafiłam na krótko do pracy w miejscu, w którym bardzo źle się czułam. Obowiązki mnie przerażały, bałam się każdego telefonu, który miałam wykonać, drżałam na najmniejszy nawet dźwięk dzwonka, wiedziałam, że się do tego nie nadaję, robiłam wiele rzeczy wbrew sobie, nawet wbrew własnemu sumieniu. Otaczali mnie ludzie, którzy mieli zupełnie inne podejście do życia, do pracy, do pieniędzy. Dodatkowo ciągle psuła się klimatyzacja. Często wtedy myślałam, że najchętniej to poszłabym na jakieś zwolnienie lekarskie, odpoczęła, może coś by się wtedy zmieniło (najlepiej, żeby to miejsce przestało istnieć!). Minęły trzy miesiące. Znalazłam się w szpitalu, z rozpoznanym atypowym zapaleniem płuc, lekoopornym, otoczona mnóstwem rurek i igieł. Mówisz i masz! Chciałam uciec i Wszechświat odpowiedział na moje „wołanie”.
Takie doświadczenia, jak to ostatnie, uświadamiają mi, że nie ma żadnych zbiegów okoliczności i wydarzeń, które nie miałyby związku ze mną, a ściślej mówiąc z tym, co czuję i o czym myślę, na czym się skupiam. Wiem też, że cokolwiek dostrzegam lub czuję, jeśli ma to na mnie jakikolwiek wpływ, to znaczy, że moja istota przyciągnęła to lub stworzyła, aby mi coś uświadomić. Świat jest moim lustrem. Pokazuje mi moje wnętrze. A gdybym wtedy skupiła się na przykład na zupełnie innej pracy, takiej wymarzonej, zamiast na tym, jak mi jest tam źle, to może nie wylądowałabym w szpitalu?
- KALA – nie ma żadnych ograniczeń
Zgodnie z huną, nie istnieją żadne realne granice we Wszechświecie. Naukowcy też się z tym zgadzają, dodając, że Wszechświat istnieje jako „kwantowa zupa”, w której istnieje prawdopodobieństwo wystąpienia różnych stanów. Skoro wszystko jest nieograniczone, to jak to się dzieje, że człowiek czasami nie ma władzy w nogach i musi jeździć na wózku inwalidzkim, albo nie może podglądać sąsiadów przez ścianę, albo dlaczego nie przyjęli mnie do chóru w V klasie?
Jeśli mamy nieskończoność czy też nieograniczoność możliwości doświadczania, to tak naprawdę nie doświadczamy niczego. Ten paradoks doskonale znają matematycy. Tak więc, aby czegokolwiek doświadczyć tutaj na Ziemi – w trójwymiarowym świecie, człowiek narzuca sobie (sam!) pewne ograniczenia. Huna wyróżnia dwa rodzaje ograniczeń: twórcze i przefiltrowane.7
Twórcze ograniczenia to te, z którymi się rodzimy, np. pewien charakterystyczny dla gatunku ludzkiego zakres częstotliwości widzenia – nie widzimy przez ściany lub charakterystyczny dla indywidualnego człowieka głos – dlatego nie wszyscy nadają się do śpiewania w chórze.
Ograniczenia przefiltrowane to czynniki, które narzucamy sami sobie poprzez nasze idee, przekonania i wartości. Sami wybieramy ramy naszego postrzegania, dzięki czemu możemy doświadczać i działać na wiele sposobów. Np. jeśli ktoś ma przekonanie, że wysokie stanowiska zajmują tylko ci, którzy mają „szerokie plecy”, mogą nigdy nie doświadczyć, jak to jest być dyrektorem firmy. Nasze przekonania i cele wyznaczają nam granice naszych osiągnięć. Jedna z zasad NLP mówi: ludzie posiadają cały potencjał, jakiego potrzebują.
Nasze przyzwyczajenia i wzorce myślowe stwarzamy sobie sami, dobrowolnie, a zatem możemy je też dowolnie zmieniać. Wszystko zależy od naszej wyobraźni. Możemy sami tworzyć zasady, na podstawie których przebiega nasze życie. Wszystko jest możliwe.
Kahuni używali często metafory, według której życie, które przeżywamy, jest jak pajęczyna. Człowiek – jak pająk – tka swoją pajęczynę, która łączy go ze wszystkim. Wszystko jest ze sobą połączone. Jesteśmy w nieustannym kontakcie ze Źródłem duchowej siły, nasze wewnętrzne światło przejawia się jako wydarzenia wokół nas. Jesteśmy w kontakcie z całym Wszechświatem. Wszystko, co myślimy, mówimy i robimy wpływa na cały Wszechświat, choć oczywiście najsilniejszy wpływ wywieramy na osoby, których to dotyczy, w tym na siebie samych.
Skoro wszystko jest ze sobą połączone i nieograniczone, to trudno byłoby odnaleźć w tym bezmiarze własną tożsamość – własne myśli, uczucia, emocje, przekonania, dlatego oddzielenie jest pożyteczną iluzją.
II zasada huny uczy:
Uwolnij napięcie i zmień przeszkadzające przekonania.
W dzieciństwie ciągle byłam krytykowana i ośmieszana w moim rodzinnym domu. Mimo wszystko kochałam swoich rodziców i bardzo chciałam, aby oni również mnie kochali. Walczyłam jak lwica o ich uwagę i choćby najmniejszy objaw akceptacji z ich strony: byłam grzeczną, dobrze wychowaną, doskonale się uczącą uczennicą. Ubierałam się w to, co przygotowała mi mama, mówiłam to, co chcieli usłyszeć rodzice i nie bawiłam się z dziećmi, których oni nie akceptowali. Powstało i wrosło we mnie przekonanie, że cokolwiek robię, nie jestem dość dobra. Moje niskie poczucie własnej wartości przykrywałam spełniając zachcianki najbliższych, rezygnując z własnego zdania i marzeń, a w moim codziennym życiu na wszystkich frontach rozpanoszył się perfekcjonizm. Za wszelką cenę chciałam być najlepsza we wszystkim: w szkole, na studiach, wśród koleżanek, w domu, nawet na randce z chłopakiem. I nigdy nie byłam zadowolona z końcowych efektów. Zawsze uważałam, że mogłam coś zrobić lepiej. Minęło ponad 30 lat, a ja nadal chcę udowadniać mamie i tacie, że jestem wystarczająco dobra we wszystkim, żeby mnie akceptować i kochać. Przeszkadza mi to przekonanie. Odbiera całą radość życia. Czy ja naprawdę muszę wciąż udowadniać wszystkim (i sobie), że jestem w czymś dobra. Czas uwolnić się od tego.
- MAKIA – energia podąża za uwagą
Myśli i uczucia, którym się oddajemy, niezależnie czy przywiązujemy do nich uwagę czy nie, tworzą plany, na podstawie których najbliższe podobne do naszych myśli czy uczuć zjawisko jest wprowadzane do życia. Koncentrowanie uwagi na czymkolwiek tworzy pewien kanał, przez który może nastąpić przepływ energii biologicznej i kosmicznej.
Wszystko jest energią, nawet nasze myśli. Im intensywniej o czymś myślimy, tym większą dawkę energii tam posyłamy i tylko od nas zależy, gdzie ją poślemy: czy wzmocnimy lęk i nienawiść, czy radość i miłość. Jeśli krytykujemy kogoś lub siebie, wzmacniamy tylko krytykowane cechy, gdy chwalimy kogoś, wzmacniamy to, co pozytywne. Działamy według impulsów i reakcji wywoływanych naszą uwagą (wewnętrznymi wyobrażeniami) lub bodźcami z zewnątrz, bo uwaga podąża też za przepływem energii.
To, czemu poświęcamy czas, wzmacnia się i przechodzi w nawyk. Nasze stany i wybory mają tendencje do utrwalania się.
III zasada huny uczy:
Skoncentruj uwagę na rzeczach pomagających ci w osiąganiu twoich celów.
Odkąd dwa lata temu odkryłam uroki medytacji i pozytywnego myślenia, wiele moich zamierzeń łatwiej się realizuje. Nauczyłam się koncentrować na pozytywnej stronie wydarzeń, przestałam oskarżać i krytykować. Doświadczyłam na własnej skórze działania powiedzenia: „Wszystko co wysyłasz, powraca do ciebie.” Tak naprawdę każde dobre słowo czy uczynek opłacają się. I każda dobra, ciepła, pozytywna myśl – również. Często stosuję zasadę, że kiedy tylko pojawi się jakiś cień zwątpienia czy lęk, natychmiast zamieniam świadomie tą myśl na pozytywną. To działa. Zaczynam się do siebie uśmiechać i przykra sytuacja wydaje się być łatwiejszą do przeżycia.
Nauczyłam się też, że nie warto się ociągać z realizacją przykrych obowiązków. Najlepiej jest zająć się od razu, skoncentrować na nich i oczekiwać „szczęśliwego” zakończenia. Wtedy szybciej dochodzimy do momentu, kiedy możemy odetchnąć i się uśmiechnąć. Kiedyś odwlekałam w nieskończoność wszystkie niemiłe wizyty w urzędach, bankach, przykre telefony, trudne rozmowy z przełożonymi lub pracownikami. Po cichu miałam nadzieję, że się rozwieją, znikną. Tak się jednak nie działo. Problemy urastały do niewyobrażalnych rozmiarów. Dzisiaj „duszę” je w zarodku.
- MANAWA – moment mocy jest teraz
Według huny ludzka podświadomość – ku – cały czas i niezmiennie rejestruje każdą naszą myśl, emocję, wydarzenie, doświadczenie. I wszystko co zapamięta jest ciągle żywe, tzn. nawet po kilkudziesięciu latach przeżywamy tak samo minione doświadczenia, wywołują one takie same reakcje emocjonalne czy nawet fizjologiczne w ciele. Dla ku wszystko dzieje się „teraz”. Nie jesteśmy związani żadnymi wydarzeniami z naszej przeszłości, ani też postrzeganiem przyszłości.
Zgodnie z zasadą MANAWA posiadamy moc, aby w chwili obecnej zmienić ograniczające przekonania i świadomie zasadzić ziarna przyszłości zgodnej z naszą wolą. Zmieniając swoje myśli teraz, zmieniamy doświadczenia i nie istnieje żadna moc na zewnątrz nas, zdolna powstrzymać nasze zamiary. Bóg istnieje wewnątrz nas. Jesteśmy wolni w stopniu, w jakim zdajemy sobie z tego sprawę i w jakim z tego korzystamy.
Jeśli chcemy coś zmienić w swoim życiu, to zróbmy to właśnie teraz. Koncentrowanie się na przeszłości czy też przyszłości ogranicza lub wręcz uniemożliwia nasze przeżywanie teraźniejszości – bycie tu i teraz. Powoduje, że nie możemy wpływać na to, co nas spotyka, bo tylko w „teraz” możemy kształtować naszą rzeczywistość. Teraźniejszością może być obecna minuta, dzień, miesiąc czy rok – w zależności od naszej koncentracji. Tak naprawdę w zależności od tego, jak rozciągniemy nasze „teraz”, czyli jak szeroka jest nasza uwaga, możemy do teraźniejszości sprowadzić świadomość wszystkich minionych i przyszłych wcieleń (jeżeli oczywiście wierzymy w reinkarnację), włączając je w zakres naszych możliwości zmieniania ich. A zatem, w ten sposób z pozycji teraźniejszości zmieniamy przeszłość i przyszłość.
IV zasada huny uczy:
Pozostawaj świadomie w teraźniejszości, bądź świadomym swoich celów.
Ponad 30 lat wierzyłam, że każda moja aktualna decyzja determinuje moją przyszłość, a minione decyzje są przyczynami wszystkich moich obecnych rozczarowań i złości. Efektem takiego myślenia był lęk przed podejmowaniem decyzji. No bo jak tu zadecydować, którą pracę wybrać, kiedy nie znam przyszłości i nie wiem, jak przykre mogą być konsekwencje złej decyzji? Może nie dam sobie rady z obowiązkami i mnie wyrzucą? A w tej drugiej za mało zarobię i nie starczy mi na życie?
Z perspektywy czasu widzę, że mój lęk był nieuzasadniony. Tak naprawdę, kiedy już wybiorę pracę (nieważne którą) to moje samopoczucie i szczęście zależeć będzie od tego, których przekonań „użyję” do codziennego myślenia. Jeśli będę miała w sobie dużo lęku i niskie poczucie wartości, to i tak mogę sprowokować swoją energią sytuację, żeby mnie wyrzucili. To, czym się teraz kieruję, to świadomość: co chcę osiągnąć w nowej pracy, czyli jaki jest mój cel, oraz bieżące monitorowanie, w jakim momencie drogi do celu się znajduję. Sprowadza się to do kontrolowania swoich myśli i emocji.
- ALOHA – miłość jest po to, by przynosiła szczęście
Wszechświat powstał dzięki miłości. Ludzie istnieją z powodu miłości. W hunie miłość jest związana z tworzeniem poczucia szczęścia. Nie jest to jedynie efekt uboczny. Wszystko działa lepiej i jest lepsze, kiedy ta zasada jest wcielana w życie świadomie. Tak więc, z bardzo praktycznych powodów, miłość jest jedyną formą etyki potrzebną w hunie.
Słowo aloha oznacza miłość. Rdzeń alo- oznacza „być z kimś, doświadczając tego samego tu i teraz”, rdzeń -oha oznacza „uczucie, radość”. Miłość istnieje więc właśnie w takim stopniu, w jakim jesteśmy szczęśliwi z daną osobą. Głębia uczucia zależy od tego, na ile sami kochamy. Związki i miłość niszczy bowiem krytyka i ocena. Oceniając tracimy kontakt z własnym źródłem, tracimy kontakt z innymi, co uniemożliwia prawdziwą bliskość. Jeżeli kogoś krytykujemy, a tamtej osobie zupełnie nie zależy na naszej ocenie, to nie zmienimy jej naszym zachowaniem, ale negatywnie wpłyniemy na siebie. Nasze ku nie odróżnia obiektu krytyki, tylko po prostu każde negatywne odczucia zapamiętuje. Jeżeli chcemy uzdrowić nasze relacje, powinniśmy zaniechać krytyki, a skupić się na pochwałach, ciepłych i tolerancyjnych myślach, które możemy komuś wysyłać.Miłość wzmacnia się, gdy zaprzestajemy oceniania.
By zostać kahuną, człowiek musi poznać wszystko, co ma związek z życiem. Musi poznać jego negatywną i pozytywną stronę. Musi żyć w zgodzie z sekretnym znaczeniem Aloha:
A– ala– oznacza uważną czujność,
L – lokahi – pracę w jedności,
O – oiaio – prawdziwą uczciwość,
H – haahaa – pokorę,
A – ahonui – cierpliwą wytrwałość.
Aloha dla dawnych Hawajczyków znaczyło: Bóg jest w nas. Oznacza to: zbliż się, bądź w jedności i harmonii z rzeczywistym sobą, Bogiem i ludzkością; bądź uczciwy, prawdomówny, cierpliwy, skromny, dobry dla każdej formy życia. Kahuni musieli się tego uczyć. Według ich sposobu myślenia, nawet kamienie, głazy i ziemia niosą w sobie życie. Wszystko żyje, czuje i reaguje.
V zasada huny uczy:
Błogosław każdego i wszystko, co reprezentuje Twój cel.
No właśnie, trzeba doceniać najdrobniejszy pozytyw w życiu. Czasem jest to ktoś na przystanku, kto się do ciebie tylko uśmiechnie, kiedy indziej ktoś pomoże ci załatwić trudną sprawę.
Trzeba doceniać to, co się ma. Każda napotkana osoba, przeżyte doświadczenie jest przecież odbiciem naszego wnętrza. Nawet jeśli do przyjemności nie należy wysłuchiwanie szefa krytykującego naszą pracę, warto się zastanowić, dlaczego nas krytykuje. Co nam tym pokazuje? A kiedy już odpowiemy sobie na to pytanie… możemy mu podziękować i całkowicie zmienić do niego stosunek. Tak było ze mną, kiedy po wielu latach „udręki” pod twardą ręką zimnej, oschłej i autokratycznej dyrektorki, zastosowałam wobec niej metodę radykalnego wybaczania. Dowiedziałam się, jak wiele mi pokazała swoim zachowaniem. W efekcie więcej miałam do wybaczenia sobie niż jej. A samą Panią Dyrektor wspominam z wdzięcznością i wzruszeniem.
Jakiś czas temu odbyłam pewną „rozmowę” z moją podświadomością na temat mojego przekonania z dzieciństwa, że nie zasługuję na miłość. Oto fragment:
„Świadomość: Jeśli chcesz się podnieść z dna, uwierz, że można cię kochać i wszyscy, którzy ci w życiu pomagają, robią to z miłości do ciebie. Również ci, którzy są wobec ciebie obojętni, surowi, a nawet nie chcą się z tobą zadawać, też robią to z miłości do ciebie. Bo każdy, kogo spotykasz w swoim życiu, postępuje tak jak mu podpowiada twoja wola. Jeśli twoją wolą jest, aby cię poniżać, ośmieszać czy oskarżać, to ludzie tak właśnie robią. Jeśli twoją wolą jest, aby cię kochać bez zastrzeżeń, to ludzie będą cię tak kochać. A twoją wolą będzie kochanie cię tylko wtedy, kiedy sama poczujesz miłość do siebie.
Podświadomość: Ale za co niby oni mają mnie kochać? A ja za co mam siebie kochać? Przecież sprawiam, że ludzie tylko cierpią przeze mnie.
Ś: Oni kochają cię za to, że pojawiłaś się w ich życiu. Jesteś dla nich wyzwaniem, egzaminem. Dzięki tobie realizują swoje zadania na Ziemi.
P: A ja?
Ś: A ty kochaj siebie za to, że jesteś taka wyjątkowa. Bo właśnie ty kiedyś zgodziłaś się wziąć udział w waszych wspólnych „manewrach” na Ziemi. Oni wiedzieli, jaka jesteś wspaniała i że tylko ty możesz im pomóc.”
No właśnie, każdy człowiek sam decyduje o tym, czy chce być kochany czy nie. Wysyła odpowiednią energię do Wszechświata. A Wszechświat, który cały powstał z Miłości Stwórcy i jest Jedną Wielką Miłością, odpowiada nam z największym szacunkiem i miłością na nasze wołanie. Niech się więc nikt nie dziwi, że ludzie go opuszczają, poniżają czy ośmieszają, jeśli sam o to prosi. I pomyśleć, jak wspaniale jest być z kimś, dzielić z nim życie, cieszyć się każdym wschodem i zachodem słońca. A my wolimy narzekać, oskarżać, manipulować, krytykować… a na końcu jest wielka samotność-oddzielenie, czyli całkowite zaprzeczenie wszystkich zasad huny.
- MANA – cała moc pochodzi z naszego wnętrza
Nie ma żadnej zewnętrznej mocy poza nami samymi, ponieważ moc Boga czy Wszechświata działa na nasze życie poprzez nas. To my jesteśmy aktywnym kanałem tej mocy. Nasze wybory i decyzje zarządzają nim. Żadna inna osoba nie ma na nasze życie takiego wpływu jak my sami, chyba że zdecydujemy się oddać całą swoją władzę w czyjeś ręce.
Cała moc tworząca nasze doświadczenia życiowe pochodzi z naszego ciała, umysłu i ducha. Nikt z zewnątrz nie czyni nas nieszczęśliwymi, nawet jeżeli coś złego nam się dzieje, ktoś nas krzywdzi, należy się zastanowić, czy nie dzieje się w nas coś takiego, co takie postępowanie ułatwia. Właściwie nic nie powstaje bez naszego udziału, choć nie należy przy tym popadać w przesadę i sądzić, że dokładnie wszystko robimy sami. Inne istoty żywe i martwe (zwierzęta, drzewa, gwiazdy, wiatr) również posiadają moc i tworzą własną rzeczywistość. Wszystko posiada moc. Serge Kahili King wspomina, że szamani hawajscy są obeznani z niewidzialną potęgą wiatru, mocą zawartą w ruchach jaguara czy uzdrawiająca siłą drzew. Poznają moc i wykorzystują ją na własny użytek. Kierują się przy tym najważniejszą zasadą huny, żeby nigdy nikomu nie szkodzić.
Mana oznacza wewnętrzną lub boską moc, kierowaną energię, tzn. taką, którą wykorzysta się w jakimś celu. Pojęcie „mana” zawiera w sobie dwa rdzenne słówka. I tak:
* mana – moc, siła, podzielenie lub rozgałęzienie, inteligencja, także symbol niższej siły życiowej używanej przez ku;
* ma – oplatać, tak jak winorośl lub bluszcz oplatający drzewo;
* na – małe kulki z materii.
Kahuni wyróżnili cztery rodzaje many:
* fizyczną – odpowiadającą temu, co mogłoby być nazwane bioenergetyczną maną;
* emocjonalną – mogłaby być określona jako stan wewnętrznego napięcia;
* mentalną – można ją opisać jako rodzaj zaufania sobie oraz wiary we własne siły;
* duchową – oznaczająca poczucie własnej godności, szacunek dla samego siebie oraz respekt przed tym, na czym koncentrujemy swoją uwagę.
VI zasada huny uczy:
Wierz sobie, Bogu, że otrzymasz dokładnie to co chcesz. Wszystko działa doskonale.
Jak bardzo prawdziwe jest powiedzenie, że „wiara przenosi góry”, przekonałam się dwa lata temu, kiedy z dnia na dzień trafiłam do szpitala z guzem. Lekarze długo zastanawiali się i konsultowali, jak przeprowadzić operację, aby moja ręka była potem w pełni sprawna. Według nich ryzyko było ogromne, że mogę zostać kaleką. A nawet jeśli operacja wycięcia guza powiodłaby się, pozostawało jeszcze drugie ważne pytanie: „Czy guz był złośliwy?”. W ciągu dokładnie czternastu dni od momentu przyjścia do szpitala do odebrania wyników badania patologicznego wielokrotnie zastanawiałam się, czy to może być koniec mojego życia lub życia w pełnej sprawności. Ani przez moment jednak nie zwątpiłam w opiekę Boga. Za bardzo chciałam żyć, żeby przejmować się takim drobiazgiem jak np. uszkodzona lewa dłoń (przecież miałam jeszcze prawą – ważniejszą). A poza tym dopiero rozpoczęłam nowe życie: spotkałam wspaniałego chłopaka, byłam cenionych trenerem w swojej branży, i cały czas miałam nieodparte wrażenie, że to dopiero początek, a nie koniec. Dlatego biadolenie pielęgniarek czy moich współtowarzyszek na szpitalnej sali („Taka młoda, ładna, a tu nie wiadomo, czy długo pożyje!”) nie robiło na mnie żadnego wrażenia. Czułam się niewiarygodnie silna i wiedziałam, że wszystko jeszcze przede mną!
- PONO – skuteczność jest miarą prawdy
W nieskończonym Wszechświecie nie może istnieć prawda absolutna. Zamiast niej musi istnieć efektywna prawda na osobistym poziomie świadomości. Ta zasada jest pragmatyczna i uczy, aby dążyć do celu w najskuteczniejszy sposób, nawet, jeśli „fakty” próbują wejść w drogę efektywności. Każda organizacja lub system wiedzy z tego punktu widzenia może okazać się przydatna, a nie rzeczowa, ponieważ jakakolwiek inna organizacja posiadająca taką samą wiedzę może być użyta do osiągnięcia innych celów. Mówiąc inaczej wszystkie systemy są arbitralne, więc używajmy tego, który działa najlepiej.
Środki raczej oznaczają wynik końcowy (nie mylić z czasem opacznie rozumianym powiedzeniem, iż cel uświęca środki). Stosowanie agresywnych środków powoduje agresywne rezultaty, natomiast środki pokojowe prowadzą do rezultatów pokojowych. Należy być otwartym i próbować różnych metod rozwiązania danego problemu – rzadko kiedy istnieje jedna droga. Każdą rzecz zawsze można zrobić w inny sposób. Szamani hawajscy, gdy chcą komuś pomóc, muszą być na niego otwarci.
VII zasada huny uczy:
Oczekuj najlepszego. Bądź elastyczny i próbuj nowych sposobów, jeśli poprzednie nie przyniosły pożądanych rezultatów.
Należę do osób upartych i rzadko się poddaję. Jak się na coś nastawię, to musi być zrealizowane. Niestety mój upór często dotyczy też sposobu realizacji moich celów. Wiem, że w ten sposób bardzo się ograniczam. Kiedyś gdzieś przeczytałam: „Obierz cel i niech cię nie interesuje, jak zostanie zrealizowany. Wszechświat najlepiej wie, jak to zrobić.” Wtedy podeszłam do tego sceptycznie. Jak to Wszechświat wie? Przecież to ja wiem najlepiej, co jest dla mnie najlepsze! No cóż, jeszcze wtedy nie rozumiałam słowa „pokora”. Dla mnie „pokora” to było „poddanie się cudzej woli”. Tymczasem życie zweryfikowało mi rozumienie tego słowa. Dzisiaj wiem, że „pokora” oznacza „dać się prowadzić, zaufać”. I o dziwo, kiedy zmieniłam stosunek do jednego, krótkiego słowa, przestałam dyktować Wszechświatowi, w jaki sposób ma realizować moje marzenia i cele, marzenia przestały być marzeniami, a zaczęły przyjmować materialne formy.
Dzisiaj wiem, że nie warto się ograniczać. Trzeba szukać nowych rozwiązań, nawet najbardziej niekonwencjonalnych i niepopularnych. Każda droga jest dobra, żeby dojść do celu, z jednym wyjątkiem: „nie po trupach”. Wszystkie bowiem działania, które mogą szkodzić innym, obrócą się przeciwko nam.
Zakończenie
Poznanie zasad huny pozwoliło mi ułożyć dekret afirmacyjny, który wykorzystuję w swojej pracy z podświadomością:
1. IKE Moje myśli tworzą tylko dobrą rzeczywistość.
2. KALA Z łatwością realizuję wszystkie moje marzenia i cele. Nie ma granic tego, co mogę osiągnąć.
3. MAKIA Koncentruję się na tym co dobre i korzystne dla mnie i wszystkich innych.
4. MANAWA W każdym momencie tworzę swoje życie. Jestem obecna „tu i teraz”.
5. ALOHA Jestem szczęśliwa. Kocham to, co robię i to, do czego dążę. Akceptuję i jestem akceptowana. Kocham i jestem kochana.
6. MANA Jestem silna. Wszystko, czego potrzebuję, mam w sobie.
7. PONO Jestem dobra we wszystkim, co robię. I to jest korzystne dla mnie i wszystkich innych.
Poznane zasady traktuję jako punkt wyjścia do wspaniałej przygody – życia z huna. Hawajskie nazwy wcale mnie nie przerażają. Mojej podświadomości spodobały się te dziwnie brzmiące słowa od pierwszej chwili. Często przychodzą mi teraz na myśl, jak zapamiętany wcześniej przebój lata. Najbardziej spodobało mi się w hunie jednak to, że nie wymaga ode mnie rezygnacji z mojej wiary, dotychczasowego pojęcia Boga i Wszechświata, mogę wziąć tylko tyle, ile chcę, ile jestem w stanie przyjąć „tu i teraz”.
Na zakończenie przytoczę słowa pewnej modlitwy, które w doskonały – według mnie – sposób, oddają intencję, jakimi każdy z nas powinien się kierować podczas pracy nad własnym rozwojem, nie tylko wykorzystując do tego znajomość huny:
„Szukam mocy,
Nie po to, żeby być większym niż mój brat,
Lecz po to, aby zwalczyć mojego największego wroga – siebie samego”8.
1 „Huna. Praktyczny podręcznik.” Henry Krotoschin, Wyd. MEDIUM, s. 5
2 tamże
3 Wikipedia
4 „Huna. Praktyczny podręcznik.” Henry Krotoschin, Wyd. MEDIUM, s. 13
5 Nazwy poziomów świadomości w brzmieniu zaczerpniętym z „Szamana miejskiego” Serge’a Kahili Kinga
6 Zasady w brzmieniu zaczerpniętym z „Szamana miejskiego” Serge’a Kahili Kinga.
7 „Szaman miejski” Serge Kahili King
8 „Podrecznik Huny” Otha Wingo, fragment Amerykańskiej Modlitwy Indian”, s.86


